piątek, 12 sierpnia 2016

Myć nogi czy ręce?

Cztery punkty z pięciu Grzegorza Nasuty robią wrażenie,
ale to dopiero teraz dla reprezentanta Polski
zaczyna się właściwy turniej.
Przypomnę, że w mistrzostwach gra się 13 rund!
Na niektórych blogach i stronach trwa zażarta dyskusja, czego mają się szczególnie uczyć młodzi adepci szachów - debiutów, czy końcówek. Jedni i drudzy zarzucają się argumentami (cytują partie) i wypowiedziami autorytetów szachowych. Sam publikuję mnóstwo "kwiatków" debiutowych.
Moim zdaniem debata odbywa się na poziomie - myć ręce czy nogi! Przykładów za jedną opcją są miliony a za drugą takie same miliony! Z własnej praktyki zawodniczej i nauczycielskiej wiem, że najpierw dziecko należy nauczyć grać w szachy! Tak, tak - brzmi jak banał, ale jest to najważniejsze! Szachy mają swoją logikę i to jest najważniejszy aspekt edukacji młodego człowieka. Nie jest tu miejsce na wykład, ale znajomość pozostałych elementów sztuki szachowej (doskonalić je trzeba zawsze w miarę możliwości percepcyjnych i czasowych ucznia) to jest rzecz wtórna (uzupełniająca i wzbogacająca). Autorytatywne stawanie po jednej ze stron grozi zrobieniem młodemu człowiekowi krzywdy. Ileż to razy słyszałem skargi juniorów, że trener pokazał im jakiś wariant a przeciwnik zmienił posunięcie i przegrywali. Albo, że trener mnie gnębi końcówkami, które nigdy w życiu nie staną w mojej partii.
Do napisania tych kilku słów skłoniła mnie dzisiejsza partia naszego juniora na mistrzostwach świata do lat 20 w Indiach. Przeciwnik Grzegorza Nasuty poprawnie rozegrał debiut, zdobył nawet zdublowanego pionka i doprowadził do końcówki, którą bez drgnienia ręki ... przegrał z hukiem. Czarno na białym widać było u Hindusa brak znajomości podstawowych praw logiki szachowej, która bezwzględnie przydaje się na każdym etapie partii. To ta niewiedza powoduje (poza oczywiście wieloma innymi elementami) przegrywanie a nie fakt, że ktoś jest "obkuty" w debiutach lub końcówkach.
Partię znajdziecie klikając ten link: http://www.chessbomb.com/arena