czwartek, 22 czerwca 2017

Adam Dzwonkowski nowy szef polskich szachów specjalnie dla Czytelników Szacharni o przyszłych działaniach

Adam Dzwonkowski jest prawdziwym rzecznikiem szachów,
nawet w towarzystwie eleganckich prezenterek
Krzysztof Długosz - Na początek pragnę pogratulować Ci objęcia funkcji prezesa Polskiego Związku Szachowego. Dlaczego będziesz lepszym szefem polskich szachów, niż Radosław Jedynak?
Adam Dzwonkowski - Na pewno będę innym prezesem. Główną różnicą jest fakt, że jednak mój Zarząd jest pewną kontynuacją tego, co się działo do tej pory, choć – co widać też po składzie – zamierzamy od nowa spojrzeć na pewne obszary. Szczególnie w sporcie wyczynowym. Udało m i się połączyć doświadczenie z innowacyjnością, a jednocześnie spróbowałem zabezpieczyć przyszłość Związku inwestując w młodsze pokolenie.

KD - Czy “prezesowanie” będzie Twoim jedynym zajęciem?
AD - Związku nie stać na zatrudnianie etatowych członków Zarządu i raczej to się nie zmieni w przyszłości. Jako zespół mamy świadomość, że jedynym sposobem na udaną pracę jest podzielenie się obowiązkami oraz zaangażowanie innych osób ze środowiska do wspierania naszych działań. Ja jasno określiłem swoje zadania w tym Zarządzie i jestem przekonany, że na nie znajdę czas.

KD - Duże wrażenie na mnie (i nie tylko) zrobiłeś, pomagając rozwiązać wieloletni problem łódzkich szachów. Czy dalej będziesz pomagał w “terenie”? Mam tu na myśli bliską współpracę z wojewódzkimi związkami.
AD - Jeżeli będzie taka potrzeba, to tak. I ja i inni członkowie Zarządu. Nie patrzmy na Związek przez Prezesa tylko. Jest nas 10 osób i wszyscy jesteśmy do dyspozycji. Jednym z moich zadań jest współpraca z Radą Prezesów i za to biorę osobistą odpowiedzialność.

Jacek Gdański wydaje się być
kluczową postacią w zarządzie PZSzach.
Tak wynika ze słów nowego prezesa
KD - Bardzo podoba mi się skład nowego zarządu (pozdrawiam szczególnie mojego dawnego kolegę klubowego Jacka Gdańskiego). Większość osób poznałem z ich dotychczasowej działalności. Czym się kierowałeś przy ich wyborze?
AD - Szukałem ludzi z kompetencjami, ale jeszcze bardziej z chęcią do pracy na warunkach, jakie oferuje Związek. Arcymistrz Gdański jest moim sukcesem negocjacyjnym i też pokładam w nim wielkie nadzieje. Ale też i reszta Zarządu, to osoby, które mają szachy w swoim DNA. Decydując się na niektóre kandydatury myślałem też o przyszłości i swoich następcach. Niektórzy z nich mają potencjał na świetnych działaczy przez najbliższe wiele lat. Zamierzam ten potencjał pomóc im rozwinąć dla dobra ich i całej naszej społeczności.

KD - Co uważasz za priorytet, nie bójmy się tego słowa, przy uzdrawianiu polskich szachów. I proszę nie mów, że jest pięknie, bo nie jest.
AD - Priorytetów jest kilka. W sporcie wyczynowym marzę o medalu olimpijskim reprezentacji w kategorii otwartej oraz utrzymanie pozycji kobiet. Ale bardziej przyziemnym priorytetem jest wsparcie obydwu kadr w sprawach bardzo prozaicznych, czyli finansowych.
W sporcie powszechnym chciałbym, aby szachy stały się alternatywą dla innych rozrywek i aby każdy Polak nauczył się grać w szachy i raz na jakiś czas wpadł na imprezę szachową.

KD - Młodzieżowa Akademia Szachowa, moim zdaniem, jest do likwidacji a pieniądze wydawane na nią można zdecydowanie efektywniej wydawać np. na trenerów domowych. Wiem, że to są pieniądze z ministerstwa sportu i to oni w pewnym sensie o nich decydują. Co dalej z MASz?
AD - Młodzieżowa Akademia Szachowa będzie zreformowana. Podczas drużynowych mistrzostw Europy juniorów w Rymanowie Zdroju wspólnie z Jackiem Gdańskim, Agnieszką Fornal i Pawłem Dudzińskim opracujemy szczegóły. Będzie lepiej.

KD - Szachy młodzieżowe, to temat rzeka. Dotychczas opierały się w 99% na aktywności (czytaj: pieniądzach) rodziców. Nawet związek ciągnął od nich, ile wlezie (np. opłaty za zorganizowanie wyjazdów na międzynarodowe imprezy). Jaka jest Twoja wizja przyszłości?
AD - Tak jest na całym świecie. I tego raczej nie zmienimy. To, czemu się chcemy przyjrzeć, to czy aktualny system młodzieżowy realizuje podstawowe priorytety PZSzach. Czyli zdobywanie medali na imprezach mistrzowskich oraz dostarczanie silnych arcymistrzów do Kadry Narodowej. Tu widzę miejsce do poprawy, ale po to poprosiłem Jacka Gdańskiego i Pawła Dudzińskiego, aby dołączyli do tego Zarządu, aby z tym problemem się zmierzyć wspólnie. I nie zapominam też o Agnieszce Fornal, która jest kluczową osobą w obszarze Akademii.
Opłata, jaką pobieramy od tzw. „Kadry B” nie pokrywa kosztów związanych z jej wyjazdami. PZSzach jest odpowiedzialny za „Kadrę A” i to robimy, natomiast dajemy szansę innym na grę w zawodach mistrzowskich, ale jest to zadanie dodatkowe. Zamierzamy rozszerzyć uprawnienia do startu w tych imprezach w ramach „Kadry B”, ale też Związku nie stać na to, aby dokładać do wyjazdów zawodników, którzy nie dostali się do głównego zespołu.

KD - Jak widzisz przyszłość programu “Edukacja przez szachy? Czy coś wiesz o losach pomysłu minister oświaty Zalewskiej o wprowadzeniu szachów, jako przedmiotu, do wszystkich szkół. Czy tradycyjnie skończy się to na chwycie wyborczym?
AD - Sam czekam na to co się naprawdę stanie. Niezależnie od tego robimy swoje, choć w najbliższym czasie czeka nas raczej stabilizacja projektu. Doświadczony Piotr Zieliński dokona przeglądu projektu i zaproponuje dalsze kroki.

KD - Kto w związku zajmował się będzie marketingiem?
AD - Każde spotkanie, każda rozmowa może pomóc szachom. Dlatego marketing powinniśmy robić wszyscy. Członkowie Zarządu też odpowiadają za kondycję finansową Związku i także na nich spoczywa obowiązek odpowiedniej promocji naszej dyscypliny.

KD - Czy planujesz reformę rozgrywek o mistrzostwo Polski i zdyscyplinowanie kadry do udziału w nich (w Czechach David Navara grał i to w openie a w Polsce Radek Wojtaszek - nie)?
AD - Nic na siłę. Z niewolnika nie ma zawodnika. Najlepszym sposobem na grę najlepszych jest wysoki poziom sportowy. Nagrody są niezłe i jest o co grać, ale dla Radka i teraz Janka turniej jest odrobinę za słaby. Reformy raczej nie przewiduję, bo system jest dobry. Ale chciałbym, aby pozostali zawodnicy się trochę poprawili rankingowo.

KD - Strona internetowa związku (najważniejszy nośnik informacji dla wszystkich) moim zdaniem nie funkcjonuje należycie. Dotychczas było tak, sukces - euforia, porażka - cisza. Czy zamierzasz to zmienić?
AD - Poszukujemy osoby, która by zajmowała się stroną na co dzień. Nawet płacimy za publikowanie artykułów na nasze zlecenie. Dlatego zapraszam wszystkich chętnych do współpracy. Szczególnie, że niedługo MAT przeniesie się do internetu i pracy będzie sporo.

KD - Na koniec sprawa bardzo aktualna, czyli funkcja trenera polskiej kadry (casus Bartosza Soćko). Jak było i dlaczego nic o tym nie ma na stronie związku?
AD - Bartosz chce się rozwijać i dlatego przyjął ofertę na pracę w międzynarodowym środowisku najlepszych trenerów w Emiratach. My potraktowaliśmy to właśnie, jako sposób na podniesienie jego kompetencji, a zawodnicy zaakceptowali tę decyzję. Dało nam to też powód do zastanowienia się, kogo tak naprawdę potrzebuje Kadra. Ta dyskusja trwa, a jej rezultat ogłosi zapewne Jacek Gdański – wiceprezes ds. sportu wyczynowego.


KD - Dziękuję za odpowiedzi. Myślę, że usatysfakcjonowały Czytelników Szacharni, ale jak wszyscy doskonale wiemy, nie o odpowiedzi tu chodzi a o działania. Szacharnia bacznie je będzie śledzić. Powodzenia i walczcie!