Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZSzach.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZSzach.. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2019

Olimpiada szachowa do lat 16 po sześciu rundach. Wielki skandal!! Polskiej reprezentacji brak



Dla mnie jest to rzecz nie do pomyślenia. Największa i prestiżowa światowa impreza drużynowa dla juniorów do lat 16 a polskiej reprezentacji brak. Grają drużyny z RPA, Hong Kongu, Singapuru, Sri Lanki, Somalii czy Iraku. Czyżby w kraju, który "szczyci się" przynależnością do światowej czołówki, nie było można stworzyć czteroosobowej drużyny juniorów do lat 16. PZSzach "rozczula się" nad fatalnym występem Polek i Polaków w Batumi, ale nic nie czyni, by to zmienić. Janek Duda, Radek Wojtaszek czy Monika Soćko wiecznie grać nie będą!
Spójrzmy np. na reprezentantów Iranu (w Turcji ich nie ma) Większość to jeszcze juniorzy i juniorki. Alizera Firouzja (16 lat) już dogonił Radka Wojtaszka. Niewiele groszy jest dziewiętnastolatek Parham Maghsoodloo. W ostatnich latach nie ma światowej imprezy, by nie startowali i to z bardzo dobrym skutkiem. Gra w światowych turniejach jest nie do przecenienia. Tylko tam można nabyć szachowej ogłady. Wiedzą o tym wszyscy, oprócz władz PZSzach. Albo są kompletnymi ignorantami, albo w związku nie ma po prostu  pieniędzy dla juniorów. Obie sytuacje ściągają nas w dól szachowej hierarchii.

M-sceSNrFedDrużynaPartie  +   =   -  TB 1  TB 2  TB 3  TB 4 
11AZEAZERBAIJAN651011104,516,040
26UZBUZBEKISTAN651011102,515,540
39KAZKAZAKHSTAN6411999,515,042
45GREGREECE6330987,514,535
53UKRUKRAINE6411985,515,035
617BULBULGARIA6411982,514,540
716CHNCHINA6411977,016,534
815BLRBELARUS6402898,514,544
97ARMARMENIA6321889,016,032
102RUSRUSSIA6321885,016,535
1118COLCOLOMBIA6402880,015,535
1219INDINDIA6402872,016,036
1310TURTURKEY - WHITE6312788,515,539
1411ISRISRAEL6312786,015,540
1523LTULITHUANIA6312770,014,037
164TURTURKEY - RED6231767,512,037
1713CANCANADA6312767,015,035
188SRBSERBIA6312762,012,532
1925MGLMONGOLIA6312761,512,535
2028MNEMONTENEGRO6312749,011,532

czwartek, 28 marca 2019

Czy Darek Świercz jest reprezentantem Polski czy USA?

Może ktoś z PZSzach to wyjaśni!! Na liście startowej majowych
MP (strona PZSzach) znajduje się nazwisko Darka Świercza,
reprezentanta USA na niedawnych mistrzostwach świata.
Już jakoś się pogodziłem, że jeden zawodnik w ciągu jednego
sezonu reprezentuje kilka klubów w różnych krajach. Ponoć ma to
pozwolić szachistom zarabiać większe pieniądze i podnieść
jakość lokalnych rozgrywek. Z drugim warunkiem nie do końca się zgadzam,
bo "najemcy" blokują miejsca miejscowym graczom, ale jeśli chodzi
o barwy narodowe, to tu powinny obowiązywać ścisłe reguły.
I jeszcze jedno: czy PZSzach otrzymał jakąś rekompensatę za "oddanie"
byłego mistrza świata juniorów do lat 20 do Stanów Zjednoczonych?
Zarząd PZSzach milczy jak grób!!

poniedziałek, 17 września 2018

Oni i ona będą rządzić polskimi szachami

W trakcie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów które odbyło się w niedzielę 16 września 2018 r. nowym Prezesem PZSzach wybrany został arcymistrz Radosław Jedynak.
Członkami Zarządu PZSzach zostali:
Maciej Cybulski – Wiceprezes ds. Marketingu i Promocji,
am. Artur Jakubiec – Wiceprezes ds. Sportu Wyczynowego,
Paweł Zaskalski – Wiceprezes ds. Sportu Powszechnego,
mf. Paweł Dudziński – Członek Zarządu ds. Wydawnictw i Historii Szachów,
Krzysztof Góra – Członek Zarządu ds. Szachów w Szkole,
Kamila Kałużna – Członek Zarządu ds. Projektów Strategicznych,
Robert Siekanka – Członek Zarządu, Departament ds. Prawnych,
Aleksander Sokólski – Członek Zarządu ds. Informatycznych,
Łukasz Turlej – Członek Zarządu.

czwartek, 26 lipca 2018

Nikt nikomu nie każe być prezesem!! Tekst Tomasza Delegi przed nowymi wyborami w PZSzach

Być prezesem – trudna sprawa
Po roku urzędowania z funkcji prezesa PZSzach zrezygnował Adam Dzwonkowski, tłumacząc to „zmianą priorytetów życiowych”. Wcześniej do dymisji podało się trzech członków zarządu, a po ustąpieniu prezesa rezygnacje zapowiedziało trzech kolejnych. Nadszedł więc chyba właściwy czas aby nieco głębiej zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy.
Jeden z delegatów podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Delegatów PZSzach powiedział:
„Chciałbym zwrócić się do całego środowiska z apelem. No przecież te rezygnacje nie wynikają z przypadku. Okazało się, że ta praca jest stresująca, nie cieszy się, że tak powiem, poparciem, nie daje satysfakcji tym osobom, które nie wytrzymują po roku. Bijmy się wszyscy w piersi, nie tylko my członkowie Zarządu, którzy chcieliśmy bardzo i nam się nie udało, ale również zastanówmy się nad tym jacy my wszyscy jesteśmy, tak, czy my stwarzamy warunki do tego, żeby działać. Przepraszam za ten ton, ale miałem jakby mocniej powiedzieć, ale nie chciałem wyprzedzać faktów. To nie jest przypadek, że ludzie nie wytrzymują tej presji, oczekiwań itd.”
Ten apel przeszedł właściwie bez echa, bo delegaci bardziej zajęci byli ustaleniem przyszłego kalendarza wyborczego. A szkoda, bo być może straciliśmy niepowtarzalną szansę aby podczas WZD porozmawiać o realnych problemach naszego środowiska. Jestem przekonany, że nasze problemy odzwierciedlają w jakimś stopniu problemy całego polskiego sportu, szczególnie tego nieolimpijskiego. Dlatego też, jako osoba, która poświęciła działalności sportowej (szachowej) dwadzieścia lat swojego życia (byłem prezesem, wiceprezesem, sekretarzem generalnym, przewodniczącym kolegium sędziów itd.,) zdecydowałem się napisać kilka słów w tym temacie.
Zacznijmy może od tego, jak wygląda praca prezesa w PZSzach. Wydawać by się mogło, że prezes, w dużym uproszczeniu, powinien prowadzić zebrania zarządu, reprezentować zarząd na zewnątrz, dbać o budżet i pozyskiwanie sponsorów, a także sprawować ogólny nadzór nad pracą biura. Realia są jednak zupełnie inne – oprócz tych wszystkich powyższych spraw na głowę prezesa spada cała masa problemów związanych z bieżącą działalnością związku. W moim przypadku czasowo to było kilkadziesiąt godzin pracy tygodniowo, coś pomiędzy ¾ i pełnym etatem. No ale dlaczego tych wszystkich spraw nie może załatwić biuro? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba odwołać się do zasad finansowania polskiego sportu.
Budżet PZSzach, znów w dużym uproszczeniu, składa się w 50% ze środków publicznych (dotacje MSiT oraz inne) i 50% ze środków własnych (opłaty członków i zawodników oraz umowy sponsorskie). Przychody PZSzach to około 3,5 miliona złotych rocznie. Wydawać by się mogło, że to bardzo dużo, jednakże tylko skromną część tej kwoty PZSzach może przeznaczyć na infrastrukturę (biuro, wynagrodzenia itp.). Dlaczego? Bo z zadań publicznych można finansować jedynie konkretne działania (np. starty i szkolenie zawodników), a w PZSzach zostają jedynie tzw. koszty pośrednie (koszty obsługi zadania), będące zwykle na poziomie 8%. Pomijając już fakt, że obsługa niektórych zadań kosztuje PZSzach więcej niż 8%, to aby pozyskać te środki, PZSzach musi pokazać tzw. wkład własny w zadanie, czyli zaangażować własne środki. Czyli czym więcej pozyskujemy środków publicznych, tym więcej musimy zaangażować własnych.
Warto zwrócić uwagę, że w związkach olimpijskich MSiT finansuje ze środków publicznych jeden etat np. Sekretarza Generalnego, lecz w związkach nieolimpijskich niestety tak nie jest. Tak więc koszty funkcjonowania biura oraz wynagrodzeń trzeba pokryć ze środków własnych. Wydawać by się mogło, że tych środków pozostaje na tyle dużo, że nie powinniśmy się martwić. A jednak, bo sporą część środków własnych musimy przeznaczyć również na konkretne cele. Przykładowo około 500 tys. złotych w budżecie PZSzach to wpłaty rodziców na starty w turniejach rangi MEJ i MŚJ (osób jadących na własny koszt), czyli pieniądze, które tylko przechodzą przez PZSzach, bo muszą trafić do organizatora. Pieniądze od sponsorów też zwykle mamy na konkretne cele, np. 200 tyś zł na Mistrzostwa Polski, czy 160.000 tyś zł na kadrę, a ponadto musimy zapłacić składkę do FIDE i opłaty rankingowe za nasze turnieje (z pieniędzy zebranych od grających). Tak więc tzw. środków do dyspozycji pozostaje naprawdę niewiele.
I z tych środków musimy opłacić czynsze, energię itp. oraz wynagrodzenia pracowników i współpracowników. Realia są jednak takie, że oczekiwania ludzi co do poziomu wynagrodzeń są coraz większe, na co zwracał uwagę również prezes Dzwonkowski przy okazji poszukiwań osoby na stanowisko Głównej Księgowej – kandydaci do pracy mieli oczekiwania co najmniej dwukrotnie większe niż nasze możliwości (dotychczasowe wynagrodzenie Głównej Księgowej). Tak więc możemy sobie pozwolić na takich pracowników, jak obecnie mamy! Nie chce napisać, że obecni pracownicy są źli, ale nie jesteśmy w stanie konkurować na rynku i walczyć o najlepszych.
Dlatego też, wracając do zaangażowania prezesa, chcąc aby biuro pracowało lepiej prezes musi włożyć w to wiele swojego wysiłku. Warto zwrócić uwagę, że praca w PZSzach jest bardzo specyficzna i wymaga niestandardowych kompetencji oraz czasu na naukę i adaptację. Dlatego też osoby „z ulicy” nie są w stanie rozpocząć swoje pracy z marszu.
Dużo wysiłku kosztuje prezesa praca z zarządem. Wydawać by się mogło, że zarząd to ludzie, którzy powinni wspierać prezesa, biorąc na siebie część obowiązków. Niestety znów realia okazują się być inne od naszych wyobrażeń czy oczekiwań. Czasami osoby wchodzące do zarządu bardziej czują się „decydentami” niż osobami, które mają (chcą) coś zrobić. Warto sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nasz zarząd jest bardziej odpowiednikiem sejmu, czyli ma określać zasady i regulaminy, czy też odpowiednikiem rządu, który powinien zajmować się bieżącą pracą. W tym pierwszym przypadku dyskusje i różnice zdań są jak najbardziej wskazane, w tym drugim potrzebna jest jedność i wspólna praca wszystkich członków zarządu.
Co ma zrobić prezes, którego członkowie zarządu nie pracują? Nie może ich odwołać i powołać nowych (jak np. premier ministrów), nie może zwołać Walnego Zgromadzenia Delegatów (nie ma takiego prawa), więc musi się z nimi „męczyć”. W praktyce wybrani członkowie zarządu są nieusuwalni. Nie pamiętam jakiegokolwiek przypadku, żeby WZD odwołało jakiegokolwiek członka zarządu, mimo statutowych możliwości. W praktyce prezes pracuje więc za tych członków zarządu, co nie pracują. Nie ma skarbnika lub skarbnik nie zrobił budżetu – prezes robi budżet za skarbnika, bo przecież budżet trzeba uchwalić, itd.
Kolejny problem, to współpraca z naszymi dobroczyńcami, czyli ministrami i politykami. Tutaj realia są takie, że aby się z kimś spotkać trzeba się wykazać dużą cierpliwością i determinacją. Ciągłe przekładanie i odwoływanie spotkań jest na porządku dziennym, bo zawsze trafiają się jakieś sprawy wagi państwowej, które, co oczywiste, są ważniejsze od szachów. Tak więc jedzie taki prezes na spotkanie do ministra, a tu mu sekretarka mówi, że ministra wezwali do sejmu i go nie ma, ale może wróci. Więc czeka prezes pod gabinetem, ale nie ma pojęcia czy się doczeka. Albo umawia się w Sejmie na spotkanie z posłami, a tu trwają głosowania i nie wiadomo kiedy się skończą. Nie chcę narzekać, ale takie są fakty i to znów zabiera mnóstwo czasu i energii, szczególnie wtedy kiedy jedzie się z drugiego miasta, albo wraca specjalnie z urlopu, a tu spotkanie nie dochodzi do skutku.
Dużo czasu i zdrowia prezesa zajmują też emaile lub telefony od rodziców, opiekunów czy zawodników. Ludzie potrafią dzwonić o każdej porze. Nie jest ważne, że jest sobota godz. 20:00, ale na turnieju w … nie ma ciepłej wody i w pokojach jest grzyb na ścianach, więc prezes powinien się tym natychmiast zająć. Albo gdzieś tam jest zły (niekompetentny) sędzia, albo ktoś nie dostał nagrody, która mu się należała, albo gdzieś podczas turnieju jest wesele i zawodnicy (dzieci) spać nie mogą, a to ktoś nie został zaproszony na jakąś uroczystość, a powinien, a to nie ma wyników jakiegoś turnieju na stronie internetowej pzszach itd. Oczywiście tymi sprawami prezes nie powinien się zajmować, od tego jest biuro i są pracownicy. No ale oni pracują od poniedziałku do piątku w godz. od 9:00 do 17:00, a życie szachowe toczy się niemalże przez całą dobę.
PZSzach działa, co oczywiste, w oparciu o różne przepisy (ustawy, rozporządzenia itd.). Problem polega tylko na tym, że nasi ustawodawcy w większości przypadków nie rozróżniają (bo i nie mogą) podmiotów takich jak PZSzach, które są stowarzyszeniami, od dużych korporacji. Przykładowo przepisy RODO – nie ma znaczenia czy jesteś stowarzyszeniem czy korporacją – jeśli przetwarzasz dane masz działać zgodnie z przepisami RODO. A to wszystko kosztuje, trzeba pozbierać zgody na przetwarzanie danych, a potem reagować na prośby/żądania osób, których dane są przetwarzane. A odpowiedzialność spada na zarząd i w szczególności prezesa. W okresie mojego urzędowania toczyły się już postępowania „przeciwko” PZSzach w GIODO, nie wspominając o rozprawach sądowych dotyczących innych obszarów np. lokalu PZSzach, zobowiązań PZSzach czy nawet … ustawionych partii na turniejach szachowych. Prezes PZSzach (i zarząd) musi się liczyć z odpowiedzialnością, w tym również finansową, za popełnione błędy czy zaniechania. I tu pojawia się pytanie – czemu za darmo?
Wspominałem już o oczekiwaniach finansowych pracowników czy współpracowników, ale ta spirala oczekiwań jest znacznie większa. Nasi kadrowicze chcieliby mieć godziwe warunki do uprawiania dyscypliny, juniorzy więcej środków na starty, zwykli szachiści wysokie nagrody na turniejach i jak najmniejsze opłaty, związki wojewódzkie więcej „udziałów” w środkach, które trafiają do PZSzach, sędziowie i trenerzy większe honoraria … Tylko nikt nie patrzy na to, że prezes i zarząd pracują jako wolontariusze (z drobnymi wyjątkami). Wszyscy oczekują profesjonalnej pracy zarządu, ale nie biorą pod uwagę, że jest to praca społeczna. Mając nawet bardzo dużą sympatię do królewskiej gry w dzisiejszych czasach nikt nie będzie pracował długoterminowo za darmo, tym bardziej, że innych korzyści brak. Satysfakcja – tylko czasami, prestiż – niewielki, szacunek środowiska – znikomy.
Najwięcej radości daje praca z dziećmi, choć to też bywa różnie. Są też inne przyjemne chwile, jak choćby sukcesy sportowe naszych zawodników, udanie zorganizowany turniej, czy też uznanie dla naszej dyscypliny. Osobiście bardzo ucieszyło mnie zaproszenie naszych zawodniczek do pałacu prezydenckiego na okolicznościowe spotkanie z prezydentem, wspólnie z innymi olimpijczykami. W końcu jesteśmy traktowani na równi z innymi sportowcami – pomyślałem. Niebawem okazało się, że nasze olimpijki nie otrzymały stypendium sportowego za sukces na Olimpiadzie Szachowej, bo szachy to dyscyplina nieolimpijska, a Olimpiada Szachowa to nie mistrzostwa świata.
Wszystko to może wyglądać nieco przygnębiająco, choć z drugiej strony trzeba też powiedzieć, że jak na związek nieolimpijski to świetnie (mimo wszystko) sobie radzimy, nawet lepiej niż niektóre dyscypliny olimpijskie. Jesteśmy dobrze postrzegani w kraju i na arenie międzynarodowej. Szachy są cool i to jest nasz kapitał, a Polska jest postrzegana jako organizator świetnych turniejów.
Przez ostatnie dwa lata mojej kadencji jako prezesa próbowałem dokonać reformy PZSzach, może dla niektórych drobnej, ale jednak bardzo istotnej z punktu widzenia funkcjonowania PZSzach. Chciałem, aby członkowie zarządu PZSzach zaczęli pobierać wynagrodzenie za pełnienie swoich funkcji. Zmieniła się ustawa o sporcie, zmieniliśmy nasz statut i obecnie nie ma przeszkód formalnych aby takie wynagrodzenia wypłacać. Prawdopodobnie, bo tego dokładnie nie sprawdzałam, byłem pierwszym prezesem PZSzach, który zaczął pobierać skromne wynagrodzenie (przez ostatni rok otrzymywałem miesięcznie tzw. płacę minimalną). Nie wszystkim się to podobało, ale przypomnę, że przez 18 lat (pięć zarządów) nie otrzymywałem wynagrodzenia za pracę w zarządzie (przez rok otrzymywałem będąc na stanowisku sekretarza generalnego).
Pozostaje pytanie jak takie wynagrodzenia sfinansować. Skoro nasze państwo, o czym wspominałem już na początku, nie finansuje żadnych etatów w związkach nieolimpijskich, to może zapłacą szachiści (albo ich rodzice). Szachiści finansują już w znacznym stopniu biuro związku i współpracowników (np. administratorów rankingu), ale i tak jak się poczyta fora szachowe, to można odnieść wrażenie, że czują się „okradani” i uważają, że i tak płacą za dużo, więc z pewnością do wynagrodzeń dla zarządu się nie dorzucą. A jak nie szachiści, to może sponsorzy. Ale który sponsor przekaże darowiznę na wynagrodzenia dla zarządu? PZSzach pozyskuje rocznie około 400.000 zł od partnerów, ale jak pisałem to też pieniądze na konkretne cele. Sytuacja jest więc patowa – (prawie) nikt nie chce pracować w zarządzie za darmo i (prawie) nikt nie chce takiej pracy finansować.
Niektórzy twierdzą, że panaceum na wszystkie problemy byłby zarząd złożony z osób niezależnych finansowo, czyli np. biznesmenów, którzy nie musieliby na szachach zarabiać. Takie osoby załatwiałyby pieniądze dla związku i byłby z tego powodu szczęśliwe. Ale taki model się również nie sprawdzi, bo tzw. ciągle niezadowoleni albo „roszczeniowcy”, o których pisałem powyżej, szybko pozbawią biznesmenów satysfakcji i przegonią ich ze stanowisk.
Można także próbować ograniczyć działalność PZSzach i koszty. Mniejsze biuro, mniej pracowników, mniej projektów itd. Tylko na dłuższą metę jest to ze szkodą dla naszego środowiska (stracą kadrowicze, młodzież, dzieci ze szkół, ale także wszyscy ci, którzy z szachów w jakiś sposób żyją). Nikt nie chce zauważać tego, że, co by tu nie mówić, PZSzach nakręca koniunkturę na szachy w całej Polsce. Dziś wielokrotnie więcej osób żyje z działalności okołoszachowej niż jeszcze 10 lat temu.
Może warto więc zapytać szachistów (poprzez delegatów na WZD), co chcą finansować, a czego nie. I albo zamykamy PZSzach „na patyk”, albo ograniczamy działalność, albo robimy coś pełną parą. Tylko czy delegaci znajdą czas na taką dyskusję i czy będą przygotowani aby być partnerami w tej rozmowie?
Jeśli ktoś spodziewał się, że na koniec zaproponuję jakieś rozwiązanie tej sytuacji, to będzie rozczarowany. Szachy nie staną się dyscypliną olimpijską, więc pracowników biura i współpracowników dalej będziemy musieli finansować samodzielnie. Ludzie (działacze, zawodnicy, rodzice itd.) nie zmienią swojej mentalności, więc spirala oczekiwań i narzekań nigdy się skończy. Ja miałem to szczęście, że na początku mojej kadencji jako prezesa PZSzach zorganizowaliśmy z sukcesem w Polsce Drużynowe Mistrzostwa Europy i zarobione podczas tej imprezy pieniądze, skromne, ale jednak, pozwoliły na w miarę komfortowe funkcjonowanie związku. Na dziś sytuacja jest bowiem taka, że PZSzach aby normalnie funkcjonować musi zarabiać, bo z samych dotacji państwowych (konkursów), składek zawodników i członków oraz darowizn sponsorów nie jest w stanie finansować sprawnie działającej infrastruktury, biura oraz pracowników, nie wspominając już o członkach zarządu.
PZSzach mógłby więc samodzielnie organizować niektóre tzw. dochodowe turnieje krajowe. Ale w ten sposób pozbawiłby możliwości zarabiania przez związki wojewódzkie, w których sytuacja finansowa jest jeszcze trudniejsza niż w PZSzach. Można też próbować ubiegać się o dochodowe imprezy europejskie bądź światowe, ale tu konkurencja ze strony innych państw jest bardzo silna. Polska, ze względu na uwarunkowania klimatyczne, praktycznie nie może zorganizować międzynarodowej imprezy szachowej poza sezonem, kiedy nasze hotele są puste. A w Turcji czy Grecji nie ma z tym problemu. PZSzach otrzymał opcję na organizację w 2019 roku Drużynowych Mistrzostw Świata i Drużynowych Mistrzostw Świata Kobiet. Zawody bardzo prestiżowe, ale kosztowne i trudne do zorganizowania. Niech więc ten turniej stanie się dla nowego zarządu tym, czym dla mojego były Drużynowe Mistrzostwa Europy.

piątek, 20 lipca 2018

Dziś Światowy Dzień Szachów!!

Białe zaczynają i wygrywają
Święta szachistów na całym świecie oczywiście nie zauważył Polski Związek Szachowy?! Jakoś też nie odnotował mistrzostw Europy szkół w Krakowie. Czyżby po abdykacji prezesa Dzwonkowskiego już nikt się w Warszawie szachami nie interesował?

Tego zadania nie rozwiązuje żaden program szachowy, więc walczcie!!

piątek, 2 lutego 2018

UWAGA!! Chess Arbiter zainfekowany!! Zróbcie Coś!! - prezes Adam Dzwonkowski wyjaśnia!

Informujemy, że pojawiający się w niektórych przeglądarkach internetowych przy otwieraniu serwisów turniejowych komunikat ostrzegawczy nie wynika z istnienia w nich szkodliwego oprogramowania lecz ze stosowania w nich starych mechanizmów technologicznych.
Za serwisy turniejowe odpowiadają sędziowie publikujący i PZSzach nie jest w stanie kontrolować na bieżąco ich treści.
Analiza problemu na ten moment nie wykazała istnienia w tych serwisach treści szkodliwych co w przeszłości się zdarzało.
Trwają prace nad zmodyfikowaniem serwisu i przejściem na bezpieczny protokół https.
Niezależnie od prowadzonych prac serwis jest na bieżąco monitorowany.

czwartek, 22 czerwca 2017

Adam Dzwonkowski nowy szef polskich szachów specjalnie dla Czytelników Szacharni o przyszłych działaniach

Adam Dzwonkowski jest prawdziwym rzecznikiem szachów,
nawet w towarzystwie eleganckich prezenterek
Krzysztof Długosz - Na początek pragnę pogratulować Ci objęcia funkcji prezesa Polskiego Związku Szachowego. Dlaczego będziesz lepszym szefem polskich szachów, niż Radosław Jedynak?
Adam Dzwonkowski - Na pewno będę innym prezesem. Główną różnicą jest fakt, że jednak mój Zarząd jest pewną kontynuacją tego, co się działo do tej pory, choć – co widać też po składzie – zamierzamy od nowa spojrzeć na pewne obszary. Szczególnie w sporcie wyczynowym. Udało m i się połączyć doświadczenie z innowacyjnością, a jednocześnie spróbowałem zabezpieczyć przyszłość Związku inwestując w młodsze pokolenie.

KD - Czy “prezesowanie” będzie Twoim jedynym zajęciem?
AD - Związku nie stać na zatrudnianie etatowych członków Zarządu i raczej to się nie zmieni w przyszłości. Jako zespół mamy świadomość, że jedynym sposobem na udaną pracę jest podzielenie się obowiązkami oraz zaangażowanie innych osób ze środowiska do wspierania naszych działań. Ja jasno określiłem swoje zadania w tym Zarządzie i jestem przekonany, że na nie znajdę czas.

KD - Duże wrażenie na mnie (i nie tylko) zrobiłeś, pomagając rozwiązać wieloletni problem łódzkich szachów. Czy dalej będziesz pomagał w “terenie”? Mam tu na myśli bliską współpracę z wojewódzkimi związkami.
AD - Jeżeli będzie taka potrzeba, to tak. I ja i inni członkowie Zarządu. Nie patrzmy na Związek przez Prezesa tylko. Jest nas 10 osób i wszyscy jesteśmy do dyspozycji. Jednym z moich zadań jest współpraca z Radą Prezesów i za to biorę osobistą odpowiedzialność.

Jacek Gdański wydaje się być
kluczową postacią w zarządzie PZSzach.
Tak wynika ze słów nowego prezesa
KD - Bardzo podoba mi się skład nowego zarządu (pozdrawiam szczególnie mojego dawnego kolegę klubowego Jacka Gdańskiego). Większość osób poznałem z ich dotychczasowej działalności. Czym się kierowałeś przy ich wyborze?
AD - Szukałem ludzi z kompetencjami, ale jeszcze bardziej z chęcią do pracy na warunkach, jakie oferuje Związek. Arcymistrz Gdański jest moim sukcesem negocjacyjnym i też pokładam w nim wielkie nadzieje. Ale też i reszta Zarządu, to osoby, które mają szachy w swoim DNA. Decydując się na niektóre kandydatury myślałem też o przyszłości i swoich następcach. Niektórzy z nich mają potencjał na świetnych działaczy przez najbliższe wiele lat. Zamierzam ten potencjał pomóc im rozwinąć dla dobra ich i całej naszej społeczności.

KD - Co uważasz za priorytet, nie bójmy się tego słowa, przy uzdrawianiu polskich szachów. I proszę nie mów, że jest pięknie, bo nie jest.
AD - Priorytetów jest kilka. W sporcie wyczynowym marzę o medalu olimpijskim reprezentacji w kategorii otwartej oraz utrzymanie pozycji kobiet. Ale bardziej przyziemnym priorytetem jest wsparcie obydwu kadr w sprawach bardzo prozaicznych, czyli finansowych.
W sporcie powszechnym chciałbym, aby szachy stały się alternatywą dla innych rozrywek i aby każdy Polak nauczył się grać w szachy i raz na jakiś czas wpadł na imprezę szachową.

KD - Młodzieżowa Akademia Szachowa, moim zdaniem, jest do likwidacji a pieniądze wydawane na nią można zdecydowanie efektywniej wydawać np. na trenerów domowych. Wiem, że to są pieniądze z ministerstwa sportu i to oni w pewnym sensie o nich decydują. Co dalej z MASz?
AD - Młodzieżowa Akademia Szachowa będzie zreformowana. Podczas drużynowych mistrzostw Europy juniorów w Rymanowie Zdroju wspólnie z Jackiem Gdańskim, Agnieszką Fornal i Pawłem Dudzińskim opracujemy szczegóły. Będzie lepiej.

KD - Szachy młodzieżowe, to temat rzeka. Dotychczas opierały się w 99% na aktywności (czytaj: pieniądzach) rodziców. Nawet związek ciągnął od nich, ile wlezie (np. opłaty za zorganizowanie wyjazdów na międzynarodowe imprezy). Jaka jest Twoja wizja przyszłości?
AD - Tak jest na całym świecie. I tego raczej nie zmienimy. To, czemu się chcemy przyjrzeć, to czy aktualny system młodzieżowy realizuje podstawowe priorytety PZSzach. Czyli zdobywanie medali na imprezach mistrzowskich oraz dostarczanie silnych arcymistrzów do Kadry Narodowej. Tu widzę miejsce do poprawy, ale po to poprosiłem Jacka Gdańskiego i Pawła Dudzińskiego, aby dołączyli do tego Zarządu, aby z tym problemem się zmierzyć wspólnie. I nie zapominam też o Agnieszce Fornal, która jest kluczową osobą w obszarze Akademii.
Opłata, jaką pobieramy od tzw. „Kadry B” nie pokrywa kosztów związanych z jej wyjazdami. PZSzach jest odpowiedzialny za „Kadrę A” i to robimy, natomiast dajemy szansę innym na grę w zawodach mistrzowskich, ale jest to zadanie dodatkowe. Zamierzamy rozszerzyć uprawnienia do startu w tych imprezach w ramach „Kadry B”, ale też Związku nie stać na to, aby dokładać do wyjazdów zawodników, którzy nie dostali się do głównego zespołu.

KD - Jak widzisz przyszłość programu “Edukacja przez szachy? Czy coś wiesz o losach pomysłu minister oświaty Zalewskiej o wprowadzeniu szachów, jako przedmiotu, do wszystkich szkół. Czy tradycyjnie skończy się to na chwycie wyborczym?
AD - Sam czekam na to co się naprawdę stanie. Niezależnie od tego robimy swoje, choć w najbliższym czasie czeka nas raczej stabilizacja projektu. Doświadczony Piotr Zieliński dokona przeglądu projektu i zaproponuje dalsze kroki.

KD - Kto w związku zajmował się będzie marketingiem?
AD - Każde spotkanie, każda rozmowa może pomóc szachom. Dlatego marketing powinniśmy robić wszyscy. Członkowie Zarządu też odpowiadają za kondycję finansową Związku i także na nich spoczywa obowiązek odpowiedniej promocji naszej dyscypliny.

KD - Czy planujesz reformę rozgrywek o mistrzostwo Polski i zdyscyplinowanie kadry do udziału w nich (w Czechach David Navara grał i to w openie a w Polsce Radek Wojtaszek - nie)?
AD - Nic na siłę. Z niewolnika nie ma zawodnika. Najlepszym sposobem na grę najlepszych jest wysoki poziom sportowy. Nagrody są niezłe i jest o co grać, ale dla Radka i teraz Janka turniej jest odrobinę za słaby. Reformy raczej nie przewiduję, bo system jest dobry. Ale chciałbym, aby pozostali zawodnicy się trochę poprawili rankingowo.

KD - Strona internetowa związku (najważniejszy nośnik informacji dla wszystkich) moim zdaniem nie funkcjonuje należycie. Dotychczas było tak, sukces - euforia, porażka - cisza. Czy zamierzasz to zmienić?
AD - Poszukujemy osoby, która by zajmowała się stroną na co dzień. Nawet płacimy za publikowanie artykułów na nasze zlecenie. Dlatego zapraszam wszystkich chętnych do współpracy. Szczególnie, że niedługo MAT przeniesie się do internetu i pracy będzie sporo.

KD - Na koniec sprawa bardzo aktualna, czyli funkcja trenera polskiej kadry (casus Bartosza Soćko). Jak było i dlaczego nic o tym nie ma na stronie związku?
AD - Bartosz chce się rozwijać i dlatego przyjął ofertę na pracę w międzynarodowym środowisku najlepszych trenerów w Emiratach. My potraktowaliśmy to właśnie, jako sposób na podniesienie jego kompetencji, a zawodnicy zaakceptowali tę decyzję. Dało nam to też powód do zastanowienia się, kogo tak naprawdę potrzebuje Kadra. Ta dyskusja trwa, a jej rezultat ogłosi zapewne Jacek Gdański – wiceprezes ds. sportu wyczynowego.


KD - Dziękuję za odpowiedzi. Myślę, że usatysfakcjonowały Czytelników Szacharni, ale jak wszyscy doskonale wiemy, nie o odpowiedzi tu chodzi a o działania. Szacharnia bacznie je będzie śledzić. Powodzenia i walczcie!

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Nowy zarząd Polskiego Związku Szachowego

Adam Dzwonkowski - Prezes
Łukasz Turlej – Wiceprezes ds. Sportu Powszechnego,
Waldemar Cieślak – Skarbnik,
Paweł Dudziński – Przewodniczący Komisji Młodzieżowej,
Jacek Gdański – Wiceprezes ds. Sportu Wyczynowego,
Michał Parzydeł – Przewodniczący Komisji Prawnej,
Anna Mrozińska – Członek Zarządu
Kamila Kałużna – Przewodnicząca Komisji ds. Projektów Strategicznych,
Andrzej Ciesiński – Przewodniczący Komisji ds. Nowych Technologii,
Waldemar Taboła – Sekretarz Generalny

niedziela, 18 czerwca 2017

Adam Dzwonkowski nowym prezesem Polskiego Związku Szachowego. Gratulacje!!

Gratuluję i obiecuję dalej nie odpuszczać związkowi.
Myślę, że pierwszym krokiem powinna być likwidacja funkcji
trenera kadry narodowej!!
Dzwonkowski - 33 głosy
Jedynak - 26 głosów

sobota, 17 czerwca 2017

Dziś startują DMŚ a trener kadry narodowej tłucze blitze w Emiratach. To jest temat na jutrzejsze Walne PZSzach!!

Szejkowie lepiej płacą
















M-sceSNrNazwiskoFedRgPkt TB 1  TB 2  TB 3 
14GMIordachescu ViorelMDA25238,00,03,07,0
21GMSalem A.R. SalehUAE27457,51,04,07,0
39GMKayumov SergeyUZB23897,50,04,07,0
46GMMoskalenko ViktorESP24567,00,05,07,0
512IMKanter EduardRUS23227,00,04,07,0
15FMSaeed IshaqUAE22557,00,04,07,0
22IMSultan IbrahimUAE20677,00,04,07,0
811FMFernandez Borrego PabloESP23407,00,03,07,0
916Marcos MarvinPHI22017,00,03,06,0
102GMSocko BartoszPOL27187,00,03,05,0
1110Hilwani TalalSYR23466,50,04,06,0
23Babayan ArmineARM20496,50,04,06,0
133GMKomarov DimitriUKR25576,50,03,06,0
148IMEl Taher FouadEGY24186,50,02,05,0
157IMAl Qudaimi BasheerYEM24406,00,04,06,0