czwartek, 12 lutego 2009

We wtorek pierwsza partia


Już we wtorek rozpoczyna się w Sofii ośmiopartiowy mecz pretendentów o prawo gry z Wiszy Anandem o koronę szachową pomiędzy Weselinem Topałowem i Gatą Kamskim. Sekundantami Bułgara są jego rodak, Iwan Cheparinov, Hiszpan Franzisco Vallejo oraz Holender Erwin L'ami. Panowie grają o 250.000 $.

Kacper Piorun - piorunujący


Piorun K. - Mickiewicz

P.Koszalin, 2006- 8- 5

Obrona sycylijska B22

1. e4 c5 2. c3 Sf6 3. e5 Sd5 4. g3 d6 5. exd6 Hxd6 6. Gg2 Gf5 7. d4 Sc6 8. Se2 cxd4 9. Sxd4 Sxd4 10. Hxd4 He6 11. Ge3 Sxe3 12. fxe3 Pozycja jest w przybliżeniu równa, obie strony maja swoje przewagi i swoje słabości 12... Ha6?! Lepsze byłoby 12... Wd8 13. Hxa7 Ge4 14. Ha4 Gc6 15. Gxc6 bxc6 16. O-O g6 i czarne na pewno nie stoją gorzej.13. Sa3 Tutaj skoczek stoi lepiej niż na "zwyczajnym" d2 13... Wd8 14. Gf1! Świetny, wtrącony ruch. Białe praktycznie wymuszają przejście do lepszej końcówki. 14... Ha5? Konieczne było przejście do końcówki po 14... Wxd4 15. Gxa6 We4 16. Gb5 Kd8 17. O-O-O Kc7 18. Gd3 We5 19. Sc4 Wc5 z pozycją bliską równości.15. Gb5 Gd7 16. He5!Piękny, decydujący ruch. Przed groźbami białych nie ma obrony. 16... Gxb5 17. Sxb5 Hb6 18. Sc7 Kd7 19. O-O-O! Roszada zazwyczaj służy obronie, tym razem włącza do ataku obie białe wieże. 19... Kc8 20. Wxd8 Kxd8 21. Wd1 Kc8 22. Sa8! Efektownie rozstrzygający ruch. Czarne są całkowicie bezbronne. 22... Hc6 23. Ha5 1-0
Na zdjęciu: Kacper Piorun na turnieju w Legnicy.

Lienz 2009

Nieźle prezentuje się tabela po pięciu rundach turnieju w Lienzu (Austria). Szczególnie cieszy postawa mojego imiennika, Jędrzeja Długosza.

1 GM Meijers Viesturs 2493 LAT 5 16,5
2 Dlugosz Jedrzej 2315 POL 5 15
3 IM Butunoi Alexandru 2402 ROU 4,5 16,5
4 FM Kilgus Georg 2349 AUT 4,5 16
5 Kempinski Tomasz 2266 POL 4,5 16

Mistrzostwa Niemiec na półmetku


1. Braun,Arik GM 2558 5.0 2515 19.00

2. Meier,Georg GM 2608 4.5 2492 17.25

3. Khenkin,Igor GM 2644 4.5 2486 15.00

4. Fridman,Daniel GM 2650 4.5 2457 14.00

5. Prusikin,Michael GM 2529 4.5 2397 13.00

6. Zude,Arno IM 2465 4.0 2478 13.50

7. Bischoff,Klaus GM 2545 4.0 2407 11.00

8. Buhmann,Rainer GM 2565 4.0 2389 12.00

9. Boidman,Yuri IM 2415 4.0 2284 11.75

Kamsky (USA) - Topałow (Bułgaria)


Niespełna tydzień (17 lutego) został do rozpoczęcia meczu pretendentów Weselin Topałow - Gata Kamsky. Zwycięzca zagra z Wiszy Anandem o miano najlepszego szachisty świata. Zdecydowanym faworytem jest Bułgar, ale ilu już było faworytów, którzy po skończonej grze wychodzili z opuszczoną głową. Osiem partii to bardzo krótki dystans i jedna pomyłka może zdecydować o wszystkim. Topałowowi sprzyja wszystko, gra "na swoim boisku", ma wyższy ranking (najlepszy na świecie). Ma również lepszy bilans w bezpośrednich pojedynkach, ale jak mówią starzy Rosjanie - pożywiom, uwidim.

Macieja o MP, Stalinie i Wojtaszku a Piorun w niego strzelił



Wywiad z aktualnym Mistrzem Polski - Bartłomiejem Macieją !
Redaktor: Paweł Czarnota

07.02.2009.
- Gratulacje! W dopiero co zakończonych 66 Indywidualnych Mistrzostwach Polski Mężczyzn zdobyłeś tytuł Mistrza Polski. Który to był Twój start w Mistrzostwach i który medal?

- Bardzo dziękuję za gratulacje. To był mój piętnasty występ w finale MP i siódmy medal, w tym drugi złoty.

- Od początku było jasne, że głównym Twoim rywalem był Radek Wojtaszek (niedawno współpracował z Mistrzem Świata V.Anandem podczas meczu z Vladimirem Kramnikiem).

- Akurat dla mnie nie było to jasne. Wiedziałem, że Radek zakończy turniej w górnej połówce, pytaniem było ile zdoła uzyskać plusów. Spodziewałem się, że... w tym roku Radek nie przekroczy trzech (bynajmniej nie ze ściśle szachowych powodów), a to wystarczyłoby do walki o medal, lecz nie o pierwsze miejsce. Bardziej obawiałem się, że ktoś inny wystrzeli jak z procy i uzyska astronomiczny wynik. Mówię "ktoś inny", bo w zasadzie nie miałem na myśli nikogo konkretnego, jeśli miałbym kogoś wymienić z nazwiska to może Grzegorza Gajewskiego. Wtedy zaprezentowanie dobrej, bardzo dobrej, czy nawet znakomitej gry nie wystarczyłoby do zdobycia tytułu.Przykładowo, Tomasz Markowski zdobył w 2007 roku +7, a w 2003 roku nawet +8. Samymi umiejętnościami szachowymi nie można konkurować z takimi wynikami. Ja raz tak zagrałem, w 2002 roku, uzyskując fantastyczne +7, ale złota nie zdobyłem, bo Michał Krasenkow uzbierał aż +8.Dla porównania, w 2004 roku zostałem mistrzem Polski z wynikiem +5, a w tym roku z wynikiem +4 (choć po dogrywce i przy 11 w miejsce 13 rund).

- Czy przed startem, szykując taktykę turniejową przygotowałeś coś specjalnego na swych najgroźniejszych przeciwników?

- Nie tak dawno, rekordzista pod względem liczby zdobytych tytułów mistrza Polski, Włodzimierz Schmidt, na 2 tygodnie przed rozpoczęciem finału MP został poinformowany przez jednego zawodnika, że ten rozpoczyna przygotowania, a następnie poproszony o radę jak powinien to najefektywniej zrobić. Arcymistrz Schmidt odpowiedział, że rozumie, że zawodnik rozpoczął przygotowania do przyszłorocznego finału, bo przecież w ciągu 2 tygodni nie można się nauczyć grać w szachy.W tym samym stylu ja mogę odpowiedzieć teraz - jedyną rzeczą, którą przygotowałem była wewnętrzna mobilizacja połączona z koncentracją. Szachowo przygotowywałem się przez 25 lat.

- Czy liczyłeś się z możliwością rozegrania barażu o złoty medal?

- Przed turniejem nie widziałem sensu zastanawiania się nad tym, gdyż mój wpływ na wynik uzyskany przez innych zawodników jest niewielki. Gdyby ktoś nazbierał siedem lub osiem plusów, jedyne co mógłbym zrobić, to zaakceptować taki stan rzeczy. Podobnie, w czasie turnieju koncentrowałem się tylko na jednej, najbliższej partii i starałem się w niej uzyskać jak najlepszy możliwy realnie do uzyskania wynik. O dogrywce zacząłem myśleć dopiero po wygraniu jedenastej rundy.

- Którą swoją partię rozegraną w finale uważasz za najlepszą? Czy jednocześnie Twoim zdaniem była to najlepsza partia w Turnieju?

- Zdecydowanie najlepszą partią była druga partia dogrywki z Radosławem Wojtaszkiem. Najlepszą, bo najbardziej interesującą dla kibiców, partią o wszystko, w której białe musiały wygrać, a czarnym wystarczał remis, finał finału, w którym spotkali się dwaj najwyżej rozstawieni zawodnicy o niemal identycznych rankingach, różniący się natomiast zdecydowanie pod względem wieku, doświadczenia oraz stylu i szybkości gry. Myślę, że dramatyczny przebieg partii także nie zawiódł miłośników szachów. Oczywiście, sam wynik jednych kibiców ucieszył, a innych zmartwił.Z czysto szachowego punktu widzenia, warto zwrócić uwagę na co najmniej 3 partie. Grzegorz Gajewski zastosował w debiucie interesującą ideę w partii z Michałem Olszewskim. Pewnie właśnie tej partii przyznałbym nagrodę za piękność. Patrząc od strony końcówki, wiele można się nauczyć na partii Świercz - Macieja. Natomiast do celów nauki gry strategicznej polecam partię Macieja - Bartel. Wielu arcymistrzów, w tym trener kadry narodowej, nawet po zakończeniu analizując, w tym z pomocą najlepszych programów szachowych, nie potrafiło prawidłowo odpowiedzieć na pytanie dlaczego czarne przegrały.Najmniej błędów było natomiast w partii Bartel - Gajewski (remis w 12 posunięć – przyp. Redakcja).

- Jak oceniasz poziom finału?

- Poziom finału był wysoki, w szczególności nieporównywalnie wyższy od wszystkich finałów z ubiegłego wieku. Był też na tyle wyrównany, że w zdecydowanej większości partii nie można było jednoznacznie przewidzieć zwycięzcy. To zasługa powszechnej dostępności olbrzymich źródeł informacji (baz danych) oraz coraz to silniejszych i bezlitosnych trenerów, jakimi są grające programy szachowe. Powoduje to, że młodzi zawodnicy mają obecnie błyskawiczny dostęp do takich informacji, do których kiedyś ich starsi koledzy musieli dochodzić latami. Jak kiedyś powiedział Wiktor Korcznoj, gwałtownemu przyspieszeniu uległ proces nauki gry w szachy.

- Czy brak wielu utytułowanych zawodników wywołał jakieś przemyślenia wśród obecnych na starcie arcymistrzów?

- To nie jest pytanie do samych zawodników, lecz do działaczy, w tym członków Zarządu PZSzach. Powodem masowej rezygnacji zawodników (słyszałem, że z udziału w finale zrezygnowało ponad 30 zawodników, licząc łącznie z rezerwowymi) nie był ten czy inny system, tylko brak wystarczająco wysokich nagród, przy zauważalnych kosztach, a także niefortunny termin, kolidujący z atrakcyjnymi turniejami zagranicznymi oraz sesją na studiach. Jeżeli działaczom uda znaleźć się organizatora, który zadeklarowałby chęć organizacji MP z wysokimi nagrodami ale pod warunkiem rozgrywania ich w innej formule, to byłby to poważny argument za zmianą systemu, natomiast sama zmiana dla zmiany nie ma sensu. Zaletą systemu kołowego jest stosunkowo niewielka przypadkowość wyników, czyli wyniki końcowe są odzwierciedleniem skuteczności gry zademonstrowanej podczas turnieju. W systemie szwajcarskim istotny wpływ na wyniki końcowe ma pozaszachowy element szczęścia w kojarzeniach. Jeszcze bardziej losowe wyniki generuje system pucharowy. Sądząc po wynikach tegorocznego finału, niewykluczone, że w systemie pucharowym zostałbym wyeliminowany w jednej z początkowych rund przez Kacpra Pioruna, a Radosław Wojtaszek przez Michała Olszewskiego. Z tego względu byłoby bardzo ryzykowne poleganie na wynikach MP, zarówno rozgrywanych systemem pucharowym jak i szwajcarskim, przy powoływaniu zawodników do kadry narodowej lub drużyny na DME/Olimpiadę. Z drugiej strony, nieobecność medalistów wywoływałaby wiele niepotrzebnych dyskusji i sytuacji konfliktowych.Zawodnicy polscy bardzo rzadko grają w kołówkach co najmniej XII kategorii, dlatego pozbawianie ich tej jednej z nielicznych okazji byłoby wyrządzaniem im krzywdy szkoleniowej. Turnieje kołowe wymagają trochę innych umiejętności niż szwajcarskie. Przykładowo, w tych ostatnich najważniejsza jest umiejętność wygrywania ze słabszymi zawodnikami, podczas gdy w tych pierwszych nieprzegrywania partii, w szczególności z silniejszym przeciwnikiem lub czarnymi. Porażka w turnieju szwajcarskim powoduje, że w kolejnej partii gra się ze słabszym zawodnikiem, na którym można się odbić i powrócić do wyjściowej liczby plusów. W turnieju kołowym taki luksus nie istnieje. Mogę tylko dodać, że Anatolij Karpow zapytany o to, co zrobić, aby podnieść poziom gry czołówki polskiej, odpowiedział, że należy organizować więcej silnych turniejów kołowych.Biorąc pod uwagę problemy finansowe, trzeba pamiętać, że koszty organizacji turnieju kołowego są znacznie niższe niż szwajcarskiego czy pucharowego. W szczególności wystarczy dwóch sędziów, wymagania przestrzenne dotyczące sali gry są mniejsze, co wpływa na cenę jej wynajmu. Ten sam fundusz nagród przeznaczony dla 12 lub 14 zawodników staje się realnie znacznie mniej atrakcyjny, gdy gra kilkudziesięciu uczestników. Z tego względu spodziewałbym się, że pozostawienie niezmienionego funduszu nagród przy jednoczesnej zmianie systemu spowodowałoby skutek odwrotny do zamierzonego, czyli rezygnację większej liczby zawodników z pierwszej dziesiątki kraju. Można co prawda argumentować, że organizatorzy uciułają więcej pieniędzy, zarabiając na zakwaterowaniu i wyżywieniu uczestników, ale jeżeli to ma być główne lub nawet tylko istotne źródło funduszu nagród, to takiego pomysłu nie można traktować poważnie.

- Prawdopodobnie zostałeś lub zostaniesz powołany do Kadry oraz drużyny narodowej, chociaż notoryczne niedoczasy w które wpadasz w opinii wielu fachowców dyskryminują Cię jako zawodnika. Finał baraży prawie potwierdził słuszność tej tezy!

- Prawie...Do kadry narodowej jestem powoływany nieprzerwanie od kilkunastu lat, natomiast z powoływaniem do drużyny rzeczywiście miałem problemy za czasów Zarządu prezesa Janusza Wody. Pretekstów było mnóstwo, za każdym razem inny. Ale przecież zasada "Dajcie mi człowieka, a ja już znajdę na niego paragraf" znana jest od dawna, w szczególności stosowana była na masową skalę w czasach Stalina. Nasz rodak Dzierżyński zmodyfikował jej brzmienie do "Nie ma niewinnego, są tylko źle przesłuchiwani", zachowując jednak niezmieniony sens. Warto dodać, że zasada działa także w drugą stronę i jak Zarząd PZSzach postanowi powołać jakiegoś zawodnika, to nic mu nie przeszkodzi. Jakiś czas temu jeden zawodnik został powołany bo ... sprytnie rozgrywał strukturę jeża.Z tymi niedoczasami argument jest tego samego kalibru. Zdanie rozpoczynało się od "Nie jedziesz, bo.." i coś trzeba było dopisać, a widocznie nic lepszego nie udało się wymyślić, czym się poczułem na pewien sposób dowartościowany. A co do sedna, to każdy styl gry jest tak długo dobry dopóki przynosi wyniki. Przecież szachy to nie łyżwiarstwo figurowe i sędziowie podliczają liczbę zdobytych punktów, a nie oceniają stylu.Na pewno moją wadą jest złe gospodarowanie czasem, z tym nigdy nie polemizowałem, ale odnoszę wrażenie, że niektóre osoby próbują (i to dość skutecznie, jak widać) manipulować tymi mniej wtajemniczonymi (a za to mającymi prawo głosu), sugerując, że zdanie "Przydatność Bartka jest o kilkadziesiąt punktów rankingowych niższa niż w sytuacji, w której nie miałby niedoczasów" oznacza, że co prawda uzyskuję trochę lepsze wyniki od niektórych kolegów, ale za to wpadam w niedoczasy, więc się co najmniej wyrównuje, a właściwie, to jestem mniej przydatny. Tymczasem, przecież niedoczasy są już uwzględnione i stanowią jeden z czynników wpływających na uzyskiwane przeze mnie wyniki. Innymi słowy, chcąc wyizolować czynnik niedoczasów, należałoby powiedzieć, że przy lepszym gospodarowaniu czasem, miałbym lepsze wyniki (i odpowiednio wyższy ranking) niż w tej chwili. Jako ciekawostkę mogę dodać, że w jedynej partii, którą przegrałem na MP, mój przeciwnik, Kacper Piorun, kilkukrotnie wykonywał w końcówce posunięcia w ostatnim momencie, w szczególności gdy zegar wskazywał już ostatnią sekundę.Z czasem w szachach jest podobnie jak z pieniędzmi w życiu. I jedno i drugie warto oszczędzać, gromadzić, ale tylko po to, aby móc wykorzystać w potrzebnym momencie. Po zakończeniu partii, podobnie życia, nie ma już jednak żadnego znaczenia ile pozostało czasu na zegarze lub pieniędzy na koncie. W szczególności, widać to było w drugiej partii dogrywki.Jedyną różnicą zdaje się być to, że zaoszczędzonego w czasie partii czasu nie można nikomu przepisać w spadku.

- Jakie warunki pobytu oraz samej rywalizacji przygotowali organizatorzy Mistrzostw?

- Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony zarówno warunkami zakwaterowania jak i wyżywienia. Nie był to oczywiście 5-gwiazdkowy luksus, ale warunki naprawdę zupełnie przyzwoite. Znakomita była natomiast sala gry, ze szczególnym naciskiem na oświetlenie. Widać, że organizatorzy bardzo poważnie podeszli do zadania, którego się podjęli.

- Jakie plany ma Mistrz Polski na najbliższy czas?

- Najbliższym turniejem będą Indywidualne Mistrzostwa Europy (marzec). Turniej niezwykle ważny także z tego względu, że najlepsi zawodnicy uzyskają prawo startu w Pucharze Świata 2009.

środa, 11 lutego 2009

Bez trzech figur też można



Aleksander Griszczuk - Аrtem Timofeev


Obrona słowiańska D3o



Na zdjęciu: Aleksander Grischuk jednym z faworytów w Linares?

Uwaga talent z Moskwy


WIM Kashlinskaya Alina - WGM Bryzgalin Kirill
Runda 2 Moscow Open 2009 Moskwa

Obrona słowiańska
1.d4 d5 2.c4 c6 3.Nf3 Nf6 4.Nc3 a6 5.c5 Nbd7 6.Bf4 Nh5 7.Be3 g6 8.g4 Nhf6 9.h3 Bg7 10.Bg2 O-O 11.O-O Re8 12.Bf4 h5 13.g5 Ne4 14.Qd3 e5 15.Nxe5 Nxe5 16.Bxe5 Nxc5 17.Qg3 Ne6 18.Bxg7 Kxg7 19.Qe5+ Kg8 20.h4 Qb6 21.Rad1 Qxb2 22.Rd3 Ng7 23.Qg3 Bf5 24.Rb1 Qa3 25.Ne4 Qxa2 26.Nf6+ Kh8 27.Rxb7 Bxd3 28.exd3 Qa1+ 29.Kh2 Qxd4 30.Rxf7 Rf8 31.Rd7 a5 32.Be4 Rxf6 33.gxf6 Qxf6 34.Bxg6 Rf8 35.Ra7 Qd4 36.Rf7 Qb4 37.d4 Qb8 38.Kh1 Kg8 39.Rc7 1-0

Tak gra najłodsza arcymistrzyni Europy, moskwianka, 15-letnia Alina Kashlinskaya. Trzecią normę na ten tytuł wypełniła właśnie w domu (Moskawa Open 2009).

Najlepsi oceniają MP

GM Bartłomiej Macieja - mistrz Polski 2009, były indywidualny mistrz Europy

[Miłosz Kulewski] - Gratuluję zwycięstwa w turnieju. Emocje zapewniłeś kibicom do samego końca, sobie zresztą pewnie też. Czy przed meczem barażowym czułeś duży stres?
[GM Bartłomiej Macieja] - Bardzo dziękuję za gratulacje. Przed dogrywką byłem bardzo zmęczony, ale zarazem zdeterminowany do odniesienia zwycięstwa, więc nie starczyło już miejsca na nadmierny stres.
- Co sądzisz o tym, że wielu czołowych zawodników nie zdecydowało się na udział w MP wybierając inne turnieje? Czy kibice powinni pogodzić się z takim stanem rzeczy? Sam napisałeś zresztą, że gdyby turniej kolidował z Twoimi innymi planami to prawdopodobnie byś nie zagrał. W związku z tym, czy wiesz już że będziesz bronił tytułu za rok ?
- Kwestią nie jest to, czy kibice, lecz to czy działacze w Polskim Związku Szachowym powinni się pogodzić z absencją czołowych zawodników kraju. W latach 2001-2004, gdy pierwszą nagrodą było 10000 dolarów, nie zrezygnował nikt. Za czasów poprzedniego Zarządu PZSzach fundusz nagród znacząco spadł, co postawiło najlepszych szachistów kraju w dyskomfortowej sytuacji. Z jednej strony na pewno chcieliby wystąpić w finale MP, z drugiej, jako zawodowcy, musieli myśleć o tym, w jaki sposób zarobić pieniądze na utrzymanie swoje i swoich rodzin. Trudno oczekiwać od kogokolwiek, aby dopłacał do wykonywanej przez siebie pracy. Ponieważ poprzedni Zarząd PZSzach postawił sobie za cel konsekwentne niszczenie najlepszych zawodników w kraju (był to dość dziwny cel, mam wątpliwości, czy statutowy), znaczące obniżenie prestiżu MP nie było problemem.Natomiast co do kibiców, całego środowiska szachowego, to nigdy nie powinno się ono pogodzić z taką sytuacją i powinno naciskać na działaczy, aby ci wykonali swoją część pracy, ewentualnie doprowadzić do wyboru tych najbardziej operatywnych działaczy, po to, aby poźniej móc oglądać zmagania wszystkich najlepszych szachistów kraju.
- Jak czułeś się jako najstarszy uczestnik turnieju... to chyba była dla Ciebie nowa sytuacja? Czy dyspozycja młodszych kolegów była dla Ciebie zaskoczeniem ?
- Wiek przeciwników nie ma dla mnie żadnego znaczenia, podobnie ich wygląd, czy zachowanie. Szachistów dzielę tylko według kryterium prezentowanego przez nich poziomu, natomiast w czasie partii patrzę tylko na szachownicę i staram się wykonać najsilniejsze posunięcie, niezależnie od tego, kto siedzi naprzeciw. Polscy juniorzy stają się coraz silniejsi, dzięki możliwościom treningu z komputerem (bazy danych, programy grające) niedostępnym kiedyś ich starszym kolegom. Na dojście do tych samych wniosków co obecnie w tydzień, kiedyś trzeba było miesięcy czy wręcz lat, więc nic dziwnego, że średnia wieku finałów MP drastycznie zmalała.
- Jak oceniasz te (ponad) 11 rund w swoim wykonaniu? Czy w ciągu całych mistrzostw miałeś równą formę? Pytam tu również w kontekście zbliżających się mistrzostw Europy. Jak czujesz się przed tym turniejem, czy występ na MP sprawił że teraz będziesz bardziej żądny kolejnego sukcesu ?
- Bardzo udane miałem pierwsze sześć rund, dzień wolny zupełnie wybił mnie z rytmu, nie mówiąc o tym, że się podziębiłem, ostatnie dwie partie przebiegały znowu po mojej myśli. Od strony czysto szachowej czuję się od pewnego czasu znakomicie, powiedziałbym nawet, że znacznie lepiej niż w okresie gdy zdobywałem tytuł mistrza Europy czy awansowałem na 40 miejsce w rankingu światowym. Mam, niestety, kilka poważnych problemów pozaszachowych, które negatywnie wpływają na uzyskiwane przeze mnie wyniki.
- Co sądzisz o Radku Wojtaszku ? Jaką przyszłość widzisz przed tym młodym zawodnikiem ?
- Radek to znakomity zawodnik, już w tej chwili o dużej kulturze szachowej. Ma wszelkie predyspozycje do uzyskiwania wielkich wyników, obecnie wiele może się nauczyć na współpracy z mistrzem świata Anandem. Wszystko zależy jak zdoła to wykorzystać, do jakich wyrzeczeń jest zdolny. Wszystko w Jego rękach.

GM Radosław Wojtaszek - wicemistrz Polski 2009

[Miłosz Kulewski] - Gratuluję dobrego występu na MP i tytułu wicemistrza! Jak się domyślam, masz prawo czuć pewien niedosyt, bo wielu już widziało tytuł w Twoich rękach... Jak grało Ci się w Mistrzostwach, jak oceniasz swój występ i czy też czułeś na finiszu smak zwycięstwa czy raczej zwracałeś uwagę na "grupę pościgową"... a może w ogóle o tym nie myślałeś?
[GM Radosław Wojtaszek] - Dziękuję za gratulacje. Rzeczywiście, niedosyt jest spory, można zastanawiać się czy srebro to sukces, natomiast ja chcę jak najszybciej o tym zapomnieć. Co do samych mistrzostw, to poza wpadką z Michałem Olszewskim grałem wg mnie bardzo dobrze, zabrakło może troche szczęścia w ostatniej rundzie gdzie miałem sporą przewagę z Grześkiem Gajewskim no i już w samym barażu, który przeważnie jest loterią. Ostatnie partie starałem się grać tak samo jak wszystkie, nie myśleć że prowadzę w turnieju. Tak jak napisałem, 2 miejsce jest jednocześnie sukcesem i porażką.
- A jakie są Twoje najbliższe plany szachowe?
- Jeśli chodzi o przyszłe plany to przede wszystkim chcę trochę odpocząć od szachów, następnym turniejem będą Mistrzostwa Europy Mężczyzn, które rozpoczynają się 5 marca.

Ale się pomylił ...



Widzę mata w trzech!!

Pewnie to myśli mistrz Turcji do lat 11 - Vahab Sanal